Życzenia świąteczno-noworoczne

Życzenia świąteczno-noworoczne

, 2 komentarze

Ten wpis chcę rozpocząć od przeprosin. Jedna z czytelniczek napisała “nudy na blogu”. Ma całkowitą rację. Właśnie z tych nud chcę się wytłumaczyć oraz za nie przeprosić. Jednocześnie nie mogę obiecać, że nie będą się zdarzały częściej. Od miesiąca staram się wyjść z trybu: PĘDZĘ i wejść w tryb: ROBIĘ TYLKO TO, CO JEST DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZE. (Przyznam szczerze, że nie wiem kiedy w ten tryb weszłam. Chyba ma to wiele wspólnego z tworzeniem bloga;) Najważniejsza jest dla mnie Rodzina i pacjenci. Często z powodu pilnych rzeczy, które musiałam zrobić, odsuwałam te ważne na drugi plan, albo też ciągle ze sobą walczyłam: za mało czasu z dziećmi, za mało czasu dla pacjentów, ale też za mało czasu na bloga, nagrywanie filmów na You Tube, organizowanie szkoleń, naukę nagrywania podcastu, naukę angielskiego, naukę obsługi szeroko pojętego marketingu internetowego itd. Teraz jak to piszę, to jestem już zmęczona. Żeby to dostrzec, musiałam się zatrzymać i rozejrzeć. Uwierzcie mi łatwiej chyba zatrzymać rozpędzony pociąg;)))) Tak więc zajęło mi to trochę czasu. Jak już się zatrzymałam to zobaczyłam bardzo dzielną kobietę w średnim wieku i dołączyłam do chóru pt: “Jak Ty to wszystko robisz? Niesamowite”. Wcześniej się dziwiłam takim komentarzom. Jak siedzisz w pociągu, to nie widzisz jak on pędzi. Mogłabym sobie zarzucić, że jak robiłam wszystko, to tak naprawdę nie robiłam nic i jeszcze wiele innych rzeczy mogłabym sobie zarzucić… Ale… ciągle uczę się Miłości do siebie i wiem, że jest to praca do końca życia, więc postanowiłam podziękować sobie za ten cały rok. Docenić to, co mam teraz, dzięki temu pędzeniu, a czego nie miałam rok temu, a są to:
1. Świadomość, że pędzę, a przede wszystkim świadomość, że MOGĘ zwolnić i nic się nie stanie😉 Trochę mi wstyd, bo często o tym rozmawiam z pacjentami, a sama znów wpadłam w kołowrót, ale cóż “Szewc bez butów chodzi”;)
2. Piękne miejsce na prowadzenie terapii, warsztatów, szkoleń Itd. (nowa siedziba Ośrodka, którą zajmujemy od maja tego roku mieści się w Mikołowie przy ul. Konstytucji 3 maja 4)
3. Blog, którego teraz czytasz.
4. Międzynarodowy Certyfikat Konsultanta Psychoterapii Pozytywnej.
5. Coraz zdrowsze nawyki żywieniowe (m.in. 5 posiłków dziennie, zaczynanie dnia od szklanki wody z cytryną i miodem lub z proszkiem zasadowym, ciepłego śniadanka, kaszy jaglanej i kurkumy w dużej ilości, żegnania dnia szklanką wody) i nie tylko np. wstawanie o 5:00 i kładzenie się o 22:00.
6. Nowa strona internetowa Mikołowskiego Ośrodka Szkoleń i Terapii MOST, którą sama zrobiłam, znajdziecie ją pod adresem: www.psychoterapiamost.pl
7. Znajomość: WordPressa (program do tworzenia stron internetowych), Google Analytics (pro-gram do analizowania ruchu na stronie), Google Console (bardziej zaawansowany program do analizowania ruchu na stronie), Nozbe (polski program do organizacji zadań), Trello (również pro-gram do organizacji zadań, który jest, moim zdaniem, trochę gorszej jakości, ale za to bezpłatny), Evernote (program do tworzenia notatek), Freshmaila (program do wysyłania newsletterów). Canvy (program do obróbki zdjęć) itd… (może nie jest to zadowalająca znajomość ale na dobrą czwórkę).
8. Koncepcję na jeszcze lepsze ogarnięcie finansów osobistych i Ośrodkowych (bardzo mi w tym pomógł blog Michała Szafrańskiego www.jakoszczedzacpieniadze.pl oraz jego książka: „Finansowy Ninja”, którą przy okazji gorąco polecam)
9. Piękne wizytówki, o których myślałam od paru lat.
… i pewnie jeszcze trochę innych rzeczy, o których już nie pamiętam.

Dużo tego. Teraz jak to napisałam, to widzę to jeszcze wyraźniej. Pora sobie powiedzieć: „DOBRA ROBOTA”.

2017 r. to będą kolejne zmiany. Przede wszystkim nie mam zamiaru pozwolić, żeby lokomotywa się znów rozpędziła. Jak chcę to zrobić?
1. Praktykując medytację i uważność,
2. Dając sobie godzinę dziennie tylko dla siebie, (będzie trudno)
3. Skupiając się na rzeczach ważnych, a nie na pilnych,
4. Więcej planowania, mniej dzikiego biegu od sprawy niecierpiącej zwłoki do sprawy niecierpiącej zwłoki.
5. Koncentracja na Rodzinie i pacjentach. Blog ma priorytet 2. Będę go pisała, ale nie będzie to tak bardzo intensywne. Planuję 1-2 wpisów w miesiącu. Priorytet 2 mają też moje relacje z przyjaciółmi i warsztaty w Ośrodku oraz zdrowie. Priorytet 3 to zarabianie pieniędzy, które myślę wypłynie w naturalny sposób z priorytetu 1 i 2.

Opisałam tak szczegółowo mój ostatni miesiąc z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że chciałam się wytłumaczyć z długiej przerwy w pisaniu. Bardzo zależy mi, żebyście wiedzieli, że jesteście dla mnie bardzo ważni, że Was nie olewam, że te przerwy są po to, żeby ten blog był jeszcze lepszy. Im lepsza będę ja, tym lepszy będzie blog. Lepsza w czym? Nie w dążeniu do perfekcji ale w rozumieniu siebie, w byciu spójną. Drugi powód jest taki, że to, co odkryłam w tym miesiącu chcę Wam przekazać jako życzenia świąteczno-noworoczne ode mnie oraz od całego Zespołu MOSTu:

Zatrzymajcie się i spójrzcie na swoje życie. Skoncentrujcie się na rzeczach naprawdę WAŻNYCH.
Nie pilnych – tych zawsze będzie cała masa. Będą Was wołać, a nawet krzyczeć.
Nie pozwólcie zagłuszyć swojego wewnętrznego głosu, który jest może cichszy, może nie ma takiej siły przebicia, ale jest autentyczny. Bardzo łatwo go zagłuszyć.
Nadstawcie uszu oraz całego ciała i idźcie za nim, bo to jest jedyny głos za którym warto podążać.

W zasadzie na tym mogłabym zakończyć. Ostatnia część tego wpisu jest przeznaczona tylko dla osób, które potrzebują wsparcia w realizacji tych życzeń. Reszta niech nie czyta;)
Żeby Wam w tym pomóc, zaraz na początku roku 7 stycznia poprowadzę warsztat “Rozwiń Skrzydła”, podczas którego przekażę Wam część wiedzy i doświadczenia które nabyłam w tym roku. Planuję stworzyć grupę Kobiet, które będą się wzajemnie wspierały. Wiecej informacji znajdziecie na stronie MOSTu. Mężczyzn zapraszam na grupę: “Kwadratura Koła” którą prowadzi Stowarzyszenie “NOWIWOJOWNICY”. Grupa ruszyła już w grudniu, ale w każdej chwili można do niej dołączyć. Kolejne spotkanie planowane jest na 19 stycznia w Katowicach. Więcej informacji na stronie internetowej: www.nowiwojownicy.org

HMMM na koniec muszę się do czegoś przyznać. Wiele razy już obiecywałam sobie, że nie będę tak pędzić. Wiele razy też mi się to nie udawało;( Wynika to z wielu czynników, głównym jest mój charakter. Widzę, że ciągle mam tu dużo do zrobienia. Za każdym razem, kiedy się na tym łapię, podchodzę do siebie z większą wyrozumiałością. I to jest mój sukces. Ojcem ostatniego „przebudzenia mocy” jest też Stephen R. Covey, autor książki: „7 nawyków skutecznego działania”. Czytam ją już po raz któryś tam i ciągle odkrywam na nowo. Jak to często bywa z poradnikami czytamy, ale nie wprowadzamy nic w życie. Tym razem wprowadzam i jestem bardzo zadowolona z efektów. Gorąco polecam też książki dla nastolatków, które napisał jego syn: „6 najważniejszych decyzji, które kiedykolwiek podejmiesz” i „7 nawyków skutecznego nastolatka”.

Teraz już naprawdę koniec tego wpisu. Bardzo serdecznie proszę o komentarze. Ciekawią mnie Wasze historie. Napiszcie jak to jest z Waszym pędzeniem. Czy też macie czasem z tym problem i jak sobie z nim radzicie. Serdecznie pozdrawiam.

 

Odpowiedzi

  1. Marek
    | Odpowiedz

    Zauważyłem, że jak ja zaczynam pędzić to tak właściwie nie ja pędzę tylko mnie pędzą. Pędzą mnie sprawy, które muszą być natychmiast załatwione, pomimo że nie muszą. Pędzi mnie rodzina, która czegoś chce, pomimo że nie chce. Pędzi mnie praca, która wymaga, pomimo że nie wiadomo do końca czemu służy. I tak gnam, pata taj, pata taj, pata taj, aż nie wyhamuje. Ale wtedy to prawie do zera. I wtedy bezwład nicnierobiena oblepia te wszystkie sprawy, zachcianki i wymagania i odsuwa je w kąt. I tak sobie siedzą po katach te zaniedbania i mnie obserwują z takim paskudnym wyrzutem w oczach, że już się wtedy dopiero wszystkiego odechciewa i się te kąty zapełniają co raz bardziej, że aż się wydaje, że się już tam nic nie zmieści, ale się zmieszcza i obserwuje, i patrzy, i ocenia. Aż znowu ruszy i się rozpędza…

    • Katarzyna Kopczak
      | Odpowiedz

      Cześć Marku,
      Bardzo mi się podoba to, co napisałeś. Oczywiście mnie też wszystko pędzi z zewnątrz, tak mi się przynajmniej zawsze wydaje. Nie chcę pozwolić na popędzania mnie i to jest w większości w mojej mocy. Wiesz im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do tego, że najczęściej to jednak ja popędzam samą siebie. Dzięki za ten komentarz. Swoją drogą to chyba jest bardzo męczące tak pędzić i potem do zera i te zaniedbania tak patrzą i patrzą… Brrr. Masz jakiś swój sposób na większą równowagę? Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt dla Ciebie i Twojej rodziny.

Dodaj nowy komentarz

Aktywuj powiadomienia, a nie przegapisz już żadnego wpisu. W podziękowaniu dostaniesz "Instrukcję obsługi emocji"

FreshMail.pl