Instrukcja obsługi nastolatka

Instrukcja obsługi nastolatka

, 8 komentarzy

Instrukcja obsługi nastolatka. Czy ona rzeczywiście istnieje? Zaraz się dowiecie.

Zanim zacznę, parę słów wyjaśnienia. Dziś wpis z tzw. innej beczki. Inspiracją było dla mnie zebranie w szkole mojej córki. Pomyślałam, że w wielu rodzinach, przydałaby się podstawowa instrukcja obsługi nastolatka. Moja instrukcja jest stworzona na bazie osobistych doświadczeń. Oczywiście nie jest uniwersalna, bo każdy człowiek jest inny. Wierzę jednak, że każdy znajdzie tu coś dla siebie i swojego dziecka.

Mam w domu nastolatkę sztuk jedna. Poziom obsługi: niezbyt skomplikowany. Piękna dziewczyna, mądry człowiek, inteligentna bestia, dobra uczennica. Wierzę w taką maksymę jeśli chodzi o relacje międzyludzkie, a szczególnie o wychowanie dzieci: „Co włożysz do walizki, to z niej wyjmiesz”. Co to znaczy? Posiadanie i wychowanie dzieci to długi, trudny proces. Wymaga wiele wysiłku i zaangażowania. Według mnie robota warta wysiłku.

Dzieci zostały nam powierzone na jakiś czas. Zostały nam powierzone po to, żebyśmy je jak najlepiej przygotowali do dorosłego życia. Nie zapominajmy o tym.

Co wkładam do walizek moich córek? (Mam dwie: Martyna 14 lat i Julia 9 lat) Czas, zaangażowanie, serce. Oczywiście wkładam też rzeczy trudne: wymagania, oczekiwania, czasem krzyki i smutki, bo jestem tylko człowiekiem. Nasza relacja nie jest idealna. Obrażamy się, kłócimy ale też bardzo kochamy i ufamy sobie bezgranicznie.

Co jest najważniejsze w relacji z nastolatkami? Co jest potrzebne do stworzenia miłosnej, bliskiej relacji opartej na zaufaniu? Znowu to samo, co do stworzenia każdej innej miłosnej relacji: CZAS i UWAGA. Jest dokładnie tak, jak  w bajce prof. Królickiego „Recepta na związek”. „Jeśli kogoś kochasz to poświęcasz mu czas i uwagę i odwrotnie: jeśli komuś poświęcasz czas i uwagę to znaczy, że go kochasz”.

Powiecie pewnie: „Łatwo powiedzieć ale jak to zrobić? Po pierwsze nie mamy czasu, bo musimy pracować, po drugie dzieci wcale nie chcą z nami tego czasu spędzać, nie chcą też naszej uwagi”. No to przyjrzyjmy się wspólnie tym argumentom;)

Jeśli sprowadziliście dzieci na ten świat, to CZAS spędzony z nimi jest nieodzownym elementem waszego życia. Jeśli spędzacie je całe w pracy, to coś tu jest mocno nie tak. Praca jest dla Was czy Wy dla pracy? Koniecznie się temu przyjrzyjcie. Jeśli musicie tyle pracować, to kiedy macie czas na życie? Wiem: kredyty, zobowiązania, wymagania rodziny. Może warto przeprowadzić się z domu do mieszkania, a w zamian pozbyć się kredytu? Może dziecko chętnie zrezygnuje z 5 godzin zajęć dodatkowych w tygodniu, żebyście mogli pójść na spacer i pograć w planszówki. Zapewniam Was, że dla wszystkich będzie to z korzyścią.

Wiem, że namawiam Was do przewartościowania waszego życia. Wiem, że to poważna sprawa. Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale najważniejsze i najpotrzebniejsze rzeczy mamy za darmo: czas, uwagę, uśmiech, rozmowy, przytulanie itd. Domyślam się, co zaraz powiecie „Tak, ale tym nie da się nakarmić rodziny” Pomyślcie chwilkę czy w tym kraju umiera się z głodu? Nie. Nie umiera się. Choćby było bardzo krucho z waszymi finansami dostaniecie dach nad głową i jedzenie. Reszta ma drugorzędne znaczenie. Czy wasze dziecko pójdzie do szkoły w airmaxach, czy w zwykłych sportowych butach, czy z iphonem czy z tanim telefonem , też nie ma znaczenia. Może nawet bardziej doceni to, kiedy samo zarobi obie na pierwsze oryginalne ciuchy i nauczy się szanować ludzi, którzy ich nie mają. Same plusy😉. Tak rozprawiłam się z waszym pierwszym argumentem.

Teraz czas na drugi: Dzieci nie chcą z nami spędzać czasu. Jasne, że nie chcą, bo proponujecie im, że mają spędzać ten czas po waszemu. Zapytajcie, co chcą z Wami robić. Może, na początku, będą się trochę opierać ale przy odrobinie zaangażowania z obu stron na pewno znajdziecie jakieś wspólne pasje: rolki, rower, kino, jumpciti, a nawet o Matko! gry komputerowe lub oglądanie Idola. Usiądźcie z dziećmi i pogadajcie od serca.

Znajdźcie dobry czas, taki, kiedy jest między Wami spokojnie i dobrze. Zróbcie coś dobrego do jedzenia i picia i powiedźcie jak bardzo zależy Wam na wspólnym czasie. Potem weźcie kalendarze i wspólnie ustalcie częstotliwość tego czasu i jego intensywność. Najwyższa pora, żebyście zaczęli traktować wasze nastolatki po partnersku.

Dzieci często wysyłają nam taki komunikat: Już cię nie potrzebuję”, ale to NIE JEST PRAWDA. Potrzebują nas dużo bardziej niż wcześniej. Pamiętacie kiedy Wy byliście nastolatkami? Burza emocji, burza hormonów i tysiące pytań: Kim jestem? Czy mnie lubią? Jak się zachować? Jak się ubrać? Czy jestem ładna/przystojny? Co z seksem? Co mogę zrobić żeby mnie lubili? Co zrobić, kiedy ktoś proponuje mi piwo lub papierosa? Co kiedy chłopak zaczyna mnie całować? Co, kiedy chce ode mnie czegoś więcej? W jakich jeansach dobrze wyglądam? Czy  jakaś dziewczyna zgodzi się ze mną chodzić? Czy chłopaki nie powiedzą, że jestem mięczakiem itd.

Na te wszystkie pytania możemy dzieciom odpowiedzieć my. Jeśli nie my, to na pewno odpowiedzą im rówieśnicy lub internet i nie będą to odpowiedzi, które nam się spodobają. Uwierzcie mi, że nie będą to też odpowiedzi, które im się spodobają, ale tylko takie dostaną. W internecie jest coraz więcej wartościowych treści ale po pierwsze trzeba wiedzieć jak szukać, po drugie jest też cała masa chłamu, po trzecie nic nie zastąpi rozmowy z rodzicami.

Wracając do argumentu: dzieci nie chcą spędzać z nami czasu: to my mamy zadbać o to, żeby ten czas był dla nich atrakcyjny, to my mamy też zadbać o jego jakość. To prawda, że dzieci będą teraz spędzały z nami mniej czasu: mają swoje sprawy, do których my nie powinniśmy się wtrącać. Prawdą jest też, że tego czasu będą miały dla nas coraz mniej, aż do czasu, kiedy będą miały swoje dzieci. Wtedy przyjdzie do nich refleksja i wrócą znów do nas po radę i pomoc, ale to już całkiem inna historia.

Teraz chodzi o to, żeby zachęcić dzieci do wspólnego spędzania czasu, a co za tym idzie do rozmów. Znów zapytacie jak? Mówcie o sobie, o swojej pracy, o swoich sprawach. Oczywiście nie tak, żeby obarczać dzieci swoimi problemami. Od tego mamy partnera, współmałżonka, przyjaciół itd. Mówcie o codziennych sprawach. Opowiadajcie o książce, którą przeczytaliście, o filmie, który zobaczyliście, pytajcie o to jakie zdanie ma na określimy temat Wasze dziecko. Oglądajcie razem różne rzeczy, zwiedzajcie ciekawe miejsca. Grajcie w gry planszowe np. „Ego” lub „Dixit” to jest świetna okazja, żeby lepiej, głębiej się wzajemnie poznać.

Nakazy i zakazy na tym etapie wychowania przestają działać. A jeśli działają to jeszcze gorzej. Dom rodzinny to nie jest cyrk, gdzie tresuje się małpy i wygrywa ta, która jest najposłuszniejsza. Paradoksem jest to, że chcemy mieć dzieci posłuszne, ale chcemy też żeby wyrosły na pewnych siebie, kreatywnych i potrafiących podejmować samodzielne decyzje dorosłych. Dom to miejsce gdzie mamy się ścierać, dyskutować, rozmawiać, kłócić się ale mamy dochodzić do wspólnych rozwiązań korzystnych dla każdego.

Jak to robić? Powstało na ten temat wiele pięknych książek, z których możecie się uczyć: „Porozumienie bez przemocy” „Jak mówić, żeby nastolatki nas słuchały, jak słuchać, żeby z nami rozmawiały”  cała seria genialnych książek Jaspera Juula m.in. „Twoja kompetentna rodzina” „Twoje kompetentne dziecko” „Nie z miłości” „Zamiast wychowania” itd. oraz książki dla nastolatków, które polecam Wam przeczytać: „Sześć najważniejszych decyzji, które kiedykolwiek pojmiesz” oraz „Siedem nawyków skutecznego nastolatka”.

I jeszcze jedna bardzo, bardzo, bardzo ważna kwestia: powszechny strach rodziców przed komputerami i smartfonami. Nie ma się czego bać. To nie gryzie. Apeluję do Was gorąco: nie czyńcie z nowych technologii diabła. Sami nadajecie im taką rangę karząc dzieci ich odbieraniem. Nie tędy droga.

Co więc zrobić?

Krok 1: Dobrze sami poznajcie  komputer i smartfona, a także internet. Jeśli sami nie potraficie, poproście Wasze dzieci lub zapiszcie się na kurs komputerowy.

KROK 2: Usiądźcie ze swoimi dziećmi i niech Wam pokarzą co tam robią całymi dniami. Pooglądajcie youtuberów (osoby występujące na stronie z samodzielnie kręconymi filmami lub clipami muzycznymi), pograjcie w gry, poznajcie język internetu. Wejdźcie na facebooka i instagrama.

KROK 3: Nauczcie się korzystać z dobrodziejstw nowych mediów.

KROK 4: Nigdy nie traktujcie telefonu i komputer jako nagrody czy kary.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli: w internecie jest wiele zagrożeń. Od telefonu i komputera można się uzależnić. Ale tak samo jest z jedzeniem, seksem czy telewizją. Od nas zależy czy użyjemy tego dla siebie czy przeciw sobie. Jeśli moje argumenty za poznaniem internetu do Was nie przemawiają to pomyślcie jaki król wybierał się na wojnę bez znajomości wroga i czy miał szansę tą wojnę wygrać.

Podsumowując, najważniejsze przykazania w relacji z nastolatkiem:

  1. Traktuj swojego nastolatka tak, jak sam chciałbyś być traktowany.
  2. Szanuj swojego nastolatka.
  3. Wymagaj od niego szacunku dla siebie.
  4. Nigdy nie używaj siły i przemocy zarówno fizycznej, jak również psychicznej. Jeśli Ci się to zdarzy: przeproś.
  5. Nie naruszaj prywatności swojego dziecka. Nie czytaj bez pozwolenia jego maili, smsów itd.
  6. Mów o swoich uczuciach.
  7. Jasno wyrażaj swoje prośby i żądania. Nie bój się stanowczości.
  8. Nich dziecko ma swoje prawa ale także obowiązki.
  9. Niech ma kieszonkowe i niech prowadzi budżet: nauczy się gospodarować pieniędzmi.
  10. Spędzajcie razem min dwa popołudnia w tygodniu i jeden dzień weekendu.Na tym dziś kończę. Napiszcie koniecznie w komentarzach o „instrukcjach obsługi” do swoich pociech.

    Teraz możesz też posłuchać tego wpisu. Zapraszam i zachęcam do prenumeraty.
    Odcinek 011: Instrukcja obsługi nastolatka

    przez Katarzyna Kopczak dodano 16 czerwca 2017
    Prenumerata: iTunesAndroidRRS
    Pobierz: pilk mp3 – (Czas trwania 15:18 – 14 MB)
    Facebook


    Drodzy czytelnicy,

    Po pierwsze dziękuję Wam, że przeczytaliście ten wpis.
    Po drugie bardzo jestem ciekawa, co o nim myślicie?  Podzielcie się proszę swoimi wrażeniami w komentarzach.
    Po trzecie bardzo chcę poruszać tu tematy, które będą dla Was ważne i pomocne. Z Waszym wsparciem i podpowiedziami, będzie to dla mnie zdecydowanie łatwiejsze.
    Potrzebuję Waszych komentarzy, opinii, pytań po to, by ten blog mógł się rozwijać.


 

Odpowiedzi

  1. Joanna
    | Odpowiedz

    Kasiu genialne. Niby to wszystko,Ustki wiedziałam, ale Ty to fantastycznie zebrałas i ubrałaś w słowa, proste słowa. Bardzo dziękuję 🙂🙂🙂

    • Katarzyna Kopczak
      | Odpowiedz

      Dziękuję Asiu. Bardzo ważna jest dla mnie Twoja opinia. Pozdrawiam serdecznie.

  2. Justyna
    | Odpowiedz

    Fantastycznie się to czyta. Nastolatek teraz to nie lada wyzwanie.

    • Katarzyna Kopczak
      | Odpowiedz

      Dziękuję. Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota. Zgadzam się, że wyzwanie;) Pozdrawiam.

  3. Kasia
    | Odpowiedz

    łoł! Takie to proste, a takie trudne w realizacji. Co prawda nastolatka w domu jeszcze nie ma, ale dzięki wiedzy jaką mi dziś przekazałaś będę wiedziała co zrobić żeby było po prostu dobrze:) Dzięki za konkrety!

    • Katarzyna Kopczak
      | Odpowiedz

      Całkowicie się zgadzam. I proste i trudne;))) Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

  4. Marek
    | Odpowiedz

    Świetny artykuł. Życie z nastolatkiem pod jednym dachem może skończyć się obłędem dla każdej ze stron a najczęściej niestety dla obu. Z tych pytań nastolatka, o których piszesz tylko na jedno miałem dla swojego dziecka prostą odpowiedź: „Co kiedy chłopak zaczyna mnie całować?” – „Uciekać!!!!”. Pewnie dlatego, że mam syna ;). Pozdrawiam.

    • Katarzyna Kopczak
      | Odpowiedz

      Cieszę się Marku, że artykuł Ci się podobał. Bardzo lubię Twoje poczucie humoru. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj nowy komentarz

Aktywuj powiadomienia, a nie przegapisz już żadnego wpisu. W podziękowaniu dostaniesz "Instrukcję obsługi emocji"

FreshMail.pl